Korzystam z okazji napisania nowej notki. Jestem chora. nie wiem co to jest. Angina?, grypa? Bóg wie co jeszcze. Gardło mnie boli jak cholera, mówić nie mogę. Łykam witaminy, cholinexy, psikam jakis preparat do nosa na odetkanie. Już dawno nie zażywałam tylu leków. chciałam iść dzisiaj do szkoły, bo na 3 pierwszych lekcjach mieliśmy mieć jakieś warsztaty. Już w 1 klasie spodobały mi się te zajęcia. A tu nagle.. 38 stopni gorączki, aspiryna i do łóżka. Trzebaby kupić Fervex, bo niedość, że smaczne to w dodatku bardzo pomaga :). A trening? Sama jeszcze nie wiem czy pójdę..
Odnośnie tańców.. Niedziela była bardzo udanym dniem ;). Myslałam, że pójdzie mi gorzej, a tu 6/12 – finał!! =] Własnie kichnełam i zaplułam sobie monitor. Buahaha.. i tak siedze na komputerze brata, bo na drugim tata pracuje.. Skasowała mi się lista kontaktów na gg – niechcąco.
Jutro ma być kartkówka z fizyki. Z chęcią bym na nią nie poszła, ale póxniej te zaległości.. – nie lubię tego. w szkole cała masa sprawdzianów.. na które ledwo zdążam się nauczyć.. Marnie. Debilna ta notka. Jak prawie zywkle pisze co mi ślina na język przyniesie i w ogóle wszystko jest takie chaotyczne. Całe moje zycie jest chaotyczne. Ostatnio mam bardzo zmienny nastrój. W dodatku Magda jedzie na 2 tygodnie do sanatorium podkurować kregosłup.. Będę siedzieć sama? No nie wiem, bo Blondi też jedzie razem z nią. Czyli mam siedziec z sylwią? Jak ona się do mnie dosiądzie to będzie masakra =/ Raz jak z nia siadłam to przez pół lekcji czytała mi jakieś wierszyki miłośne. skupic się nie mogłam i w dodatku to chemia była. A z tego akurat przedmiotu najmniej umiem. Tak w ogóle to ona jest fajna, ale na lekcjach za dużo gada.
Wczoraj wieczorem zaczęłam odrabiac lekcje na cały tydzień, ale otworzyłam książkę od mamty.. zamknęłam i obejrzałam Gwiezdne Wojny: Mroczne Widmo – zarąbisty film. Polozyłam się spać, ale nie mogłam usnąć. Nos miałam zatkany, głowa mnie bolała i w ogóle totalne osłabienie. Nie przynudzam więcej.. pa!